środa, 30 maja 2012

Pierwsi mieszkańcy Ameryki

Przodkowie Amerykanów, Kanadyjczyków, Meksykanów i reszty ludzi zamieszkujących Amerykę Północną są z zewnątrz. Pierwsi ludzie przybyli z... Azji, więc każdy ma w sobie nieco z rasy żółtej. Przyszli oni w kilku falach, ale w jakim okresie to już nie wiadomo, bo teorie są rozbieżne.

Przybycie pierwszych ludzi jest cały czas pod znakiem zapytania, bo trzy teorie jakie przedstawili naukowcy są następujące:
1.                  pierwsza teoria głosi, że ludzie przybyli 12 tys. lat p.n.e. Teoria ta zwana jest koncepcją późnego przybycia;
2.                  druga teoria stwierdza, że ludzie przybyli w okresie 27 – 25 tys. lat p.n.e. lub 40 – 35 tys. lat p.n.e.;
3.                  trzecia i ostatnia teoria głosi, że ludzie przybyli ponad 50 tys. lat temu. Dowodem na to są wykopane narzędzia datowane na ten czas.
Przybycie ludzi spowodowane było tym, że podążali za zwierzyną, która zaprowadziła ich za Cieśninę Beringa w okresie wielkiego zlodowacenia. Ludzie przeszli do Ameryki po dnie Cieśniny Beringa, gdyż z powodu lodowca Wisconsin poziom wody obniżył się o około 100 m. Przesmyk był szerokości nawet 1000 km, który nazywa się Berngida.

Do tej wędrówki byli zmuszeni ludzie z niskiego szczebla o słabym rozwoju, którzy polegali na zwierzętach. Zajęło to kilka pokoleń zanim zasiedlono cały kontynent amerykański. W tamtych czasach ludzie nie byli świadomi tego, że wchodzili na inny kontynent. W momencie wejścia wszyscy ludzie stali się Amerykanami.

Potomkowie pierwszych Amerykanów zetknęli się tutaj ze światem zwierzęcym, którego wcześniej nie znali. Dziś należy już do przeszłości, ale po stepach uganiały się stada koni, amerykańskich wielbłądów bezgarbnych i bizonów szerokorogich. Spotykali także mamuty kolumbijskie i pokrewne im mastodonty, olbrzymie leniwce wielkości słonia i czterorogie antylopy, a także koty szablozębne, przewyższające wielkością największe tygrysy. Mimo prymitywnej broni pierwotni łowcy polowali na grube zwierzęta, zaganiając je w przepaść i bagna lub chwytając je w pułapki.

Wiele szlaków, którymi pierwsi Amerykanie przemierzali w głąb kontynentu, brało początek w północno-zachodnim krańcu lądu. Bardzo powoli, w ciągu tysięcy lat, nowi mieszkańcy Alaski schodzili na południe różnymi dogodnymi traktami, aż w końcu docierali na Płaskowyż Meksykański. Jeden z wielu traktów migracyjnych biegł wzdłuż wybrzeży Oceanu Spokojnego, aż do Ameryki Środkowej, a od Przesmyku Panamskiego rozgałęział się na wielkie szlaki Ameryki Południowej. Świadczą o tym badania liczących 10 500 lat kości człowieka znalezionych w pobliżu narzędzi w jaskini na Alasce, które wykazały, że żywił się on darami morza, a więc ludzie żyli wtedy wzdłuż wybrzeża.

Drugi szlak biegł prawdopodobnie wybrzeżem Morza Arktycznego, dolinami: Rzeki Mackenzie, Wielkiego Jeziora Niewolniczego, Rzeki Niewolniczej i Athabaska. Ten ostatni wprowadza już szlak w głąb krajobrazu stepowego, czyli w obszar prerii amerykańskich, ciągnących się, aż do doliny rzeki Rio Grande del Norte. Inne z możliwych dróg wędrówek azjatyckich koczowników mogła biec pacyficznym wybrzeżem na południe, by następnie wzdłuż gór przejść w dolinę rzek Missisipi - Missouri.

Ruch ludności na południe Ameryki Północnej pozostawał uzależniony od wielkości połaci zlodowaceń oraz od nasilenia migracji z Azji. W okresach sprzyjających przechodzeniu człowieka z jednego kontynentu na drugi, zapewne następowało przyspieszenie zasiedlenia nowych obszarów. Grupy łowieckie przemieszczające się połączeniem lądowym posiadały bardzo luźny kontakt ze sobą. Jedna horda łowiecka naciskana przez kolejną, podążająca tym samym szlakiem, nigdy nie łączyła się w większe grupy, choć zdarzały się zapewne kontakty pomiędzy przedstawicielami różnych wspólnot. Teoretycznie można przyjąć, że lud zasiedlający dany obszar rzadko ulegał wyparciu przez inny, stojący na niższym poziomie rozwoju gospodarczo-kulturowego, a zjawisko to słabło z biegiem dziejów.

Wyspy Ameryki Środkowej pozostawały bezludne tak długo, jak długo rozwój umiejętności żeglarskich nie umożliwił plemionom podejmowania przeprawy przez morze. Około 2 tys. lat p.n.e. Karaibowie dotarli na wyspy Cubagua i Trynidad, położone najbliżej wybrzeży.

Zajęcie wysp Haiti i Puerto Rico nastąpiło nieco później, ale jeszcze w drugim tysiącleciu p.n.e. Natomiast zasiedlenie Małych Antyli było dziełem młodszej, arawackiej fali osadniczej, która przybyła tutaj dopiero około 900–300 lat p.n.e. Plemiona grupy arawackiej przeprawiły się także na półwysep Florydy.

Na zaludnienie rozległych obszarów Ameryki Północnej złożyły się elementy starszych i nowszych warstw imigracyjnych. Tereny polodowcowe dorzecza górnej Missouri, w regionie Wielkich Jezior i na wybrzeżach stanów atlantyckich, zajęte zostały przypuszczalnie około 10–8 tys. lat p.n.e. przez grupy myśliwskie, przybywające z wcześniej zamieszkanych regionów południowego wschodu i zachodu, wywodzące się może od przedstawicieli kultury folsomskiej. W czasach historycznych obszary te zajmowały różne grupy językowe: Siuksowie, Kri, Irokezi, Kaddowie, Muskogiowie i inne, podczas gdy przedstawiciele grupy Juto-Szoszonów, osiadłej wokół Gór Skalistych, przeniknęli częściowo jako ostatnia fala napływowa do Meksyku (Toltekowie, Aztekowie).

Większość indiańskich zespołów językowych Ameryki Północnej, jak na przykład: algonkińska i atabaskańska w centrum oraz tlingit i wakasz na wybrzeżach Oceanu Spokojnego, stanowili potomkowie późnej fali ludnościowej, o znacznej domieszce elementów mongolskich. Przybyła ona zapewne dopiero po zakończeniu ostatniego zlodowacenia i z tego względu nie zdołała już przeniknąć na dawniej zasiedlone tereny Ameryki Środkowej, lecz rozprzestrzeniła się na obszarach opuszczonych przez lodowce. Ta fala migracyjna bezpośrednio poprzedzała przybycie przodków Eskimosów na kontynent amerykański.

Przestrzenie położone w kręgu koła podbiegunowego są jeszcze niedostatecznie zbadane. Wszystkie znalezione dotąd zabytki odnoszą się już do ostatnich przesunięć ludnościowych po ustąpieniu lodowców. Najstarsze dokładniej datowane narzędzia kamienne, znalezione na wybrzeżach zatoki Kotzebue w zachodniej Alasce, pochodzą z okresu 3–2 tys. lat p.n.e. i reprezentują już nieco późniejszy etap rozwoju. Owa najdawniejsza, nieznana nam bliżej ludność okolic podbiegunowych ustąpiła miejsca dzisiejszym mieszkańcom tych krain – Eskimosom.

Przybysze z Azji rozpraszając się po ol­brzymim kontynencie Ameryki rozpadali się na kilka grup antropologicznych, ale różnice między nimi są tak niewielkie, że ich przynależność do jednego pnia nie ulega wątpliwości. Do rasy mongoloidalnej zbliża ich żółtawo-brązowa barwa skóry, sztywne, ciemne, proste, okrągłe w przekroju włosy na głowie, skąpe pozostałe uwłosienie ciała i szeroka twarz z wystającymi kośćmi policzkowymi. Jeszcze dziś wielu Indian przychodzi na świat z tak zwaną plamą mongolską – ciemnym znamieniem na dolnej części pleców, spowodowanym nagromadzeniem pigmentu, które przeważnie zanika przed dziesiątym rokiem życia. Natomiast różni Indian od mongoloidów i stwarza podstawę do wydzielenia ich w odrębną grupę antropologiczną silnie zarysowany nos, niekiedy orli o wysokiej nasadzie oraz rzadko spotykana tzw. indiańska fałda powieki oka. Fałda indiańska, którą tworzy brzeg samej powieki różni się od fałdy mongolskiej, wychodzącej znad fałdy górnej powieki. Zarówno fałda mongolska, jak i indiańska powoduje skośność oczu. Obie ukształtowały się jako formy odrębne w Starym i Nowym Świecie, wywodząc się zapewne z jednej wspólnej predyspozycji.

Antropologicznie Ameryka przedkolumbijska wykazuje mozaikę nawarstwienia czterech ele­mentów: paleoamerykańskiego, arktycznego, pacyficznego i krótkogłowych składników azjatyckich. Południową Alaskę i północno-wschodnią Kanadę cechuje nasilenie typów arktycznego i pacyficznego oraz krótkogłowych składników azjatyckich, wschodnią Kanadę – typu arktycznego i pacyficznego, Nową Anglię – paleoamerykańskiego, arktycznego i pacyficznego, zachodnie stany USA, Ame­rykę Środkową bez południowych wybrzeży Zatoki Meksykańskiej – typ pacyficzny i krótkogłowe składniki azjatyckie, środkowo-wschodnie stany USA – typ paleoamerykański, pacyficzny i krótkogłowe składniki azjatyckie, południowe wybrzeże Zatoki Meksykańskiej – krótkogłowe składniki azjatyckie. Jeśli jed­nak uwzględni się przypuszczalną gęstość zaludnienia – w dużym stopniu odpowiadającą współczesnemu nasileniu zasiedlenia Indian amerykańskich i Metysów – to okaże się, że największe znaczenie mają tu krótkogłowe składniki azjatyckie oraz typ pacyficzny.

W 1996 r. w Stanach Zjednoczonych w stanie Waszyngton odkryto liczący 9500 lat szkielet znany jako Człowiek z Kennewick. Doug Owsley i Richard Jantz, antropolodzy fizyczni, podjęli się statystycznej analizy tysięcy pomiarów szkieletów. Porównania czaszek mogą świadczyć o bliższych powiązaniach Człowieka z Kennewick z ludem Ajnu niż z Mongołami, Indianami lub Europejczykami. Ajnu przemierzali niegdyś wybrzeża Azji, dziś żyją tylko w północnej Japonii. W biodrze Człowieka z Kennewick utkwił kamienny grot włóczni.

Niektórzy badacze dowodzą, że w żyłach Indian płynie również krew polinezyjska. Skrzyżowanie to miało nastąpić wszakże dopiero około roku 1000 naszej ery i później, gdy w okresie wielkich wędrówek morskich Polinezyjczyków na kontynencie amerykańskim wylądowały grupy przybyszów z mórz południowych. Przynieśli oni na ląd amerykański zdobycze kultury, które do owego czasu przejęli lub sami rozwinęli, jak na przykład w dziedzinie uprawy roślin – banany i palmy kokosowe, biorąc w zamian bataty i ziemniaki.

Mniej więcej w tym samym okresie z ludnością mongoloidalną Ameryki zmieszała się prawdopodobnie mała grupa ludzi rasy białej Wikingów, przybyłych na Grenlandię i skrawki Północno-Zachodniego Wybrzeża Ameryki Północnej. Tajemnicę natomiast ciągle stanowią negroidalne kształty głów posągów olmeckich. W najstarszych grobach olmeckich, odkrytych w drugiej połowie XX wieku, natrafiono na czaszki, mające wyraźne cechy negroidalne. Nie były to jednak czyste typy antropologiczne. Olmekowie byli raczej mieszańcami ras żółtej, białej i czarnej, przy czym udział cech negroidalnych, wynoszący początkowo kilkanaście procent zmniejszał się z upływem czasu. Podobnie, choć w nieco późniejszym czasie, wyparte zostały z olmeckiego typu antropologicznego cechy rasy białej. Negroidalne cechy antropologiczne mogą świadczyć o nie znanej nam bliżej migracji przybyszów z kontynentu afrykańskiego. Główny jednak trzon ludnościowy ma bezsprzecznie pochodzenie azjatyckie.


Źródło: Wigwam, Grafika Google

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz